wtorek, 8 czerwca 2021

|| 11 || LOL

 Hahahah ktoś jeszcze pisze blogi o tej tematyce? jak tak sprawdziłam, to zobaczyłam może z dziesięć... EDtumblr jest duzo bardziej aktywny jednak

smieszna sprawa, pierwsza styczność z pro ana nastąpiła w grudniu 2014 roku, mialam.. 11! lat. Pozniej zalozulam blogi, mialam przerwy, powroty. 7 lat pozniej, ukończyłam 18 lat, za rok piszę maturę, a ten maly demon w mojej glowie wciaz mnie prześladuje. 

nie tak to sobie wyobrażałam w 2014 roku. mialam po prostu schudnac. nie mialo byc psychologa, wypadających wlosow, obsesji, sabotowania swojegi zycia przez fakt, ze jestem gruba. nie mialo byc tak. 

ale juz za pozno. wiem, ze nigdy nie opuszczę tej kościstej klatki. jestem na to skazana do usranej smierci :)

niedziela, 1 marca 2020

|| 10 || Fuck high school.

jutro powrót do szkoły, w związku z tym pojawi się pełno pokus. czas postawić pewne zasady:
* nie jem NICZEGO w szkole
* jak ktoś mi proponuje, to odmawiam
* dementuję pytania o dietę - wymiguję się lekarzem, brakiem apetytu, zatruciem itp.
* najlepsza wymówka: ból żołądka po zatruciu; można czesto używać
* pierwszy posiłek w domu, nie prędzej.

sobota, 29 lutego 2020

|| 9 || I hate losing control.

pierdolony kefir, kurwa mać.
nienawidzę, gdy coś idzie niezgodnie z moim planem. mialam zjeść dwa jajka, pół kromki chleba i pół łyżeczki margaryny. szłam więc grzecznie w stronę kuchni, i słyszę że mama zapala papierosa. noż japierdolę!!!! jeden jebany moment, gdy chce coś zjeść. krzyczę jeszcze, nie zapalaj! i co? gówno. wypiłam kefir w zamian, ale szczerze to nie powinnam. powinnam siedzieć teraz z pustym brzuchem, by się odwdzięczyć za jej pieprzoną hojność. poczekała by pierdolone 5 minut, zjadłabym normalną kolację i nie siedziałabym teraz w pokoju wściekła jak osa, że pokrzyżowała mi plany. już na jajka mnie kalorycznie nie stać, więc chuj, muszę być glodna i mieć jednoczesnie wypełniony kurwa limit. dzięki, mamo.

czwartek, 27 lutego 2020

|| 8 || Here I am, once again.

lata mijają, cel się nie zmienia. jaka ja jestem głupia - naprawdę tak niezachwianie wierzę w to, że chudość mnie uszczęśliwi? naprawdę w kolejną dekadę wkraczam z tym nastawieniem, mimo że 5 lat prób i niepowodzeń powinny mi już dawno uświadomić, że moje dążenia nie prowadzą mnie ku radości? to żenujące. ale z drugiej strony kim ja jestem bez any? co mam do zaoferowania?... potrzebuję tego. potrzebuję, aby czuć się bezpieczna. potrzebuję tej kontroli, potrzebuję spadku wagi, potrzebuję bólu powodowanego głodem. chcę tak żyć - to wszystko, co znam. wszystko, czego pragnę. i owszem - wszystko co da mi szczęście, nawet jeśli tylko pozorne. och ano - tak bardzo cię kocham.
dzisiaj już 4 dzień hsgd. czas pozbyć się tego smalcu ze swojego ciała. dość już gniję zaklęta w sylwetkę, której nienawidzę... 60kg pieprzonego tłuszczu. czy ja proszę o zbyt wiele? pragnę tylko ujrzeć na wadze jebane 48kg. to już nie 40 jak kiedyś, to nie 45. 48 kg do moich 168cm wzrostu. tego tylko chcę. chcę nosić XS, zamiast XD. i móc ubrać spódniczkę i wyglądać w niej ładnie. i żeby się o mnie martwili i mnie chwalili i mi zazdrościli i na mnie patrzyli i...
dlatego plan jest taki, że robię HSGD, na której chcę schudnąć jeszcze 4 kg, do 56. następnie... AIT, na której zrzucę kolejne 6 kg, a później AIT od tylu, następnie kontynuacja dodając 100 kcal tygodniowo aż dojdę do bezpiecznej liczby 1600-1800 kcal dziennie. w ten sposób będę szczęśliwa i szczupla - w lipcu powinnam zakończyć już stabilizację i cieszyć się tym co osiągnęłam.

niedziela, 6 stycznia 2019

|| 7 || The more you lose, the more confident you feel



  No siema, motylki! (^コ^)V
Jak wam zleciała niedziela? Mi dobrze, ale niewystarczająco dobrze. Robiłam dziś pół dnia projekt na polski, skończyłabym go pewnie w dwie godziny gdybym nie robiła sobie tych "15-minutowych" przerw, które wcale nie były 15-minutowe, bo zaczynając projekt po czternastej skończyłam go za 20 dziewiąta xD Nie ćwiczyłam do tego i jadłam tak pół na pół. Zupa, ciasto, jabłka, kawa, mleko. Zjem jeszcze pomarańczę i tyle na dzisiaj.

 

  Ale nie załamuję się, dzień się jeszcze nie skończył. Zrobię jakiś, choćby krótki, trening, wezmę w rękę biologię (mam w tym tygodniu 4 sprawdziany omygy umrę) i pouczę się na sprawdzian, zrobię zadanie domowe i będzie dobrze ʕ→ᴥ←ʔ Grunt, żeby działać - bez względu na to jak przebiegł dzień. Mogę znowu zmieniać się "od poniedziałku" i czekać na ten idealny moment... albo od niedzieli, godz. 20:46 i wykorzystać dobrze te 4h, które mi zostały przed snem. Dobrze wiemy, która opcja wyjdzie mi na lepsze. Także nie poddaję się, biorę się zaraz za siebie, a wam kruszynki życzę chudych snów i siły na ten zbliżający się wielkimi krokami poniedziałek. o fujj, to słowo brzmi tak... przykro. :( 
Buźkibuźkibuźki, Lyan!


A to my za niedługo. Jeszcze tylko parę treningów, parę razy kręcenia głową na propozycję jedzenia, parę odepchniętych napadów. Uda nam się!

sobota, 5 stycznia 2019

|| 6 || Hunger won't betray you like eating will


Bonjour kochane,
bardzo bardzo B A R D Z O przepraszam was za swoją nieobecność. Żarłam. Oczywiście.
Nie wiem szczerze, co wam powiedzieć, ale spróbuję tak - postanowienie na ten miesiąc (sylwestrowe wrzucę potem może w jakąś zakładkę) to jak na razie skończyć z tą perfekcyjnością. Stop czekania na idealny moment.
Przez ten czas, który spędziłam z dala od bloga i od was ciągle powtarzał się pewien schemat.
1. Idealnie zaplanowany trening, plan żywieniowy i naukowy na następny dzień.
2. Pierwszy błąd - niewykonanie treningu, zjedzenie batona na śniadanie, zignorowanie planowanych 15 minut na powtórkę z rana.
3. Myśli "i tak już zawaliłam" "to już nie ma sensu" "jutro dam z siebie 100%, a dziś sobie odpuszczę".
4, Punkt pierwszy i koło się zapętla.
Dzięki temu na naukę nie poświęciłam ani minuty, nie ćwiczyłam ani razu, codziennie jadłam syf i znalazłam się w punkcie wyjścia.
Brawo ja!!! :3
Ale ogarniam się. Nie narzucam na siebie więcej reżimu.

  • staram się jeść zdrowo
  • uczę się choćby chwilę dziennie
  • ćwiczę, nawet jeśli miałoby to być kilkanaście brzuszków
I nie załamuję się, jeśli zjem pizzę na obiad - na kolację zjem sałatkę. Jeśli nie zrobię planowanego treningu - ojezu, świat się nie zawala, to zrobię pajacyki. Nie zrobiłam jeszcze nic do szkoły/nie jest nic zadane? Biorę do ręki podręcznik i uczę się tak po prostu, do snu.
Może nie będzie idealnie, ale przynajmniej będę robiła już coś. A to jest najważniejsze.
Tęskniłam kruszyny! Postaram się teraz bardziej.

sobota, 29 grudnia 2018

|| 5 || Thinner, thinner a l w a y s thinner

Witam i o zdrowie pytam. ;p
Jak wam leci dzień? Wczoraj wieczorem przypomniałam sobie o metodzie wyznaczania sobie nagród za pewne osiągnięcia. Napaliłam się na to i stwierdziłam, że wrócę do tego. W lato wyznaczałam sobie takie różne nagrody i przyznam, że mnie to naprawdę motywowało. ^^ Więc, do rzeczy - jak to wygląda?

。• przejście całej diety HSGD - jeden cheat day tak naprawdę binge day. Niby nagradzanie siebie jedzeniem nie jest najlepszym pomysłem, ale szczerze? Wolę się najeść raz na jakiś czas gdy na to zasłużę, i to świadomie, niż rzucić się na żarcie jakbym go od miesiąca nie widziała akurat w momencie, w którym sobie świetnie radzę.
。•  3 tygodnie regularnych ćwiczeń chociaż 3x w tygodniu - książka/świeczka/jakiś bajer
。• 57 kg - kupienia sobie różnych kosmetyków pielęgnacyjnych. Maseczka, balsam, masło kokosowe, co chcę.
。• 55 kg - powrót do noszenia make upu (narazie nie noszę bo i tak jestem brzydka i wyglądałabym po prostu jak ozłacane gówno xd)
。• 54 kg - ubieranie się gustowniej, powrót do ubrań przed przybraniem na wadze.
。• 51,2 -50 (zależy od mojego nastroju) - zakupy ubraniowe. Tony nowych ubrań

A skoro już o ubraniach mowa... To Królewna Śnieżka pod pierwszym postem zapytała mnie w jakim stylu chciałabym się ubierać. Wyleciało mi to z głowy (przepraszam!) ale już piszę. Trudno mi to opisać słownie, więc chyba zamiast thinspo wrzucę dzisiaj parę takich outfitów, które wyrażają o co mniej więcej mi chodzi.


  Przyznam, że niesamowicie podoba mi się ten styl, który właśnie jest na czasie. Urocze crop topy, spodnie z dziurami, z wysokim stanem, baggy jeans i mom jeans, odsłonięte kostki, tshirty wkładane w spodnie.


Nosiłabym też z chęcią spodnie w paski i w kratę, które z tego co zauważyłam w swojej szkole ostatnio robią się coraz popularniejsze. Wyglądają mega stylowo, nadają takiego charakteru stylizacji. Zresztą do klasy ze mną chodzi mega chuda dziewczyna, które takie spodnie właśnie nosi... O boże. Wymiata. Na jej szczupłych nogach prezentują się one wprost obłędnie.


Wręcz UWIELBIAM spódniczki. Obcisłe, w pastelowych kolorach bądź tych klasycznych, z wysokim stanem. Mega dziewczęce i z sylwetki robią cuda (jeśli tę odpowiednią sylwetkę się posiada ofc xd)


I na koniec - swetry. Golfy. Bluzy oversize. O boże. Ileż ja bym dała aby móc je połączyć z legginsami pewnego dnia. Marzenia...
Także to chyba tyle jeśli chodzi o to, jak będę się ubierać po stracie 15 kg  (^-^*)ノ
Ale się rozpisałam haha
Ale muszę jeszcze coś dodać. Dzisiaj 1089/1100 kcal, czyli dobrze. Ale nie zrobiłam NIC z listy którą wczoraj napisałam. Zabijcie mnie. Szczęście, że jeszcze nie jest to koniec dnia, więc może COŚ zrobię. Jestem żałosna...
Trzymajcie się chudo kruszynki!