sobota, 29 grudnia 2018

|| 5 || Thinner, thinner a l w a y s thinner

Witam i o zdrowie pytam. ;p
Jak wam leci dzień? Wczoraj wieczorem przypomniałam sobie o metodzie wyznaczania sobie nagród za pewne osiągnięcia. Napaliłam się na to i stwierdziłam, że wrócę do tego. W lato wyznaczałam sobie takie różne nagrody i przyznam, że mnie to naprawdę motywowało. ^^ Więc, do rzeczy - jak to wygląda?

。• przejście całej diety HSGD - jeden cheat day tak naprawdę binge day. Niby nagradzanie siebie jedzeniem nie jest najlepszym pomysłem, ale szczerze? Wolę się najeść raz na jakiś czas gdy na to zasłużę, i to świadomie, niż rzucić się na żarcie jakbym go od miesiąca nie widziała akurat w momencie, w którym sobie świetnie radzę.
。•  3 tygodnie regularnych ćwiczeń chociaż 3x w tygodniu - książka/świeczka/jakiś bajer
。• 57 kg - kupienia sobie różnych kosmetyków pielęgnacyjnych. Maseczka, balsam, masło kokosowe, co chcę.
。• 55 kg - powrót do noszenia make upu (narazie nie noszę bo i tak jestem brzydka i wyglądałabym po prostu jak ozłacane gówno xd)
。• 54 kg - ubieranie się gustowniej, powrót do ubrań przed przybraniem na wadze.
。• 51,2 -50 (zależy od mojego nastroju) - zakupy ubraniowe. Tony nowych ubrań

A skoro już o ubraniach mowa... To Królewna Śnieżka pod pierwszym postem zapytała mnie w jakim stylu chciałabym się ubierać. Wyleciało mi to z głowy (przepraszam!) ale już piszę. Trudno mi to opisać słownie, więc chyba zamiast thinspo wrzucę dzisiaj parę takich outfitów, które wyrażają o co mniej więcej mi chodzi.


  Przyznam, że niesamowicie podoba mi się ten styl, który właśnie jest na czasie. Urocze crop topy, spodnie z dziurami, z wysokim stanem, baggy jeans i mom jeans, odsłonięte kostki, tshirty wkładane w spodnie.


Nosiłabym też z chęcią spodnie w paski i w kratę, które z tego co zauważyłam w swojej szkole ostatnio robią się coraz popularniejsze. Wyglądają mega stylowo, nadają takiego charakteru stylizacji. Zresztą do klasy ze mną chodzi mega chuda dziewczyna, które takie spodnie właśnie nosi... O boże. Wymiata. Na jej szczupłych nogach prezentują się one wprost obłędnie.


Wręcz UWIELBIAM spódniczki. Obcisłe, w pastelowych kolorach bądź tych klasycznych, z wysokim stanem. Mega dziewczęce i z sylwetki robią cuda (jeśli tę odpowiednią sylwetkę się posiada ofc xd)


I na koniec - swetry. Golfy. Bluzy oversize. O boże. Ileż ja bym dała aby móc je połączyć z legginsami pewnego dnia. Marzenia...
Także to chyba tyle jeśli chodzi o to, jak będę się ubierać po stracie 15 kg  (^-^*)ノ
Ale się rozpisałam haha
Ale muszę jeszcze coś dodać. Dzisiaj 1089/1100 kcal, czyli dobrze. Ale nie zrobiłam NIC z listy którą wczoraj napisałam. Zabijcie mnie. Szczęście, że jeszcze nie jest to koniec dnia, więc może COŚ zrobię. Jestem żałosna...
Trzymajcie się chudo kruszynki!

piątek, 28 grudnia 2018

|| 4 || Nothing tastes as good as skinny feels

Uszanowanko (☞◑ω◑)☞
Jak wam leci? U mnie całkiem spoczko. Dzisiaj się (o zgrozo) zważyłam - po raz pierwszy od świąt. I waga pokazała 62,7. Mam 166 wzrostu. Wniosek taki, że widocznie...hmm... jestem za niska...?
(;一ω一||)
Ale to i tak nieźle, bo  25tego ważyłam 4 kg więcej, nie powinnam w takim razie narzekać i nie zamierzam. Będzie dobrze, dziś już trzeci dzień. Limit na dzisiaj to 950, zjadłam 832, więc zarzucę sobie jeszcze później banana. Staram się wypełniać bilanse, bo jedzenie jednego dnia 100 kcal/1100 a innego 1000/1000 nie jest mądrym pomysłem, organizm by mi oszalał. Chociaż istnieją diety typu 50/50 albo inne z pro-ana z mocno zróżnicowaną kalorycznością między poszczególnymi dniami to tak do końca temu nie ufam i wolałabym oscylować między limitami o  maksymalnie 300 kcal różnicy.
I od jutra muszę zabrać się za różne sprawy. Posprzątać, pouczyć się, bo jak narazie przerwa świąteczna mija mi na przeglądaniu social mediów, waszych blogów, piciu, jedzeniu, spaniu. No średnio. xd Także napiszę sobie taką wstępną to-do list na jutrzejszy dzień:
• poćwiczyć z hula hoop i pośladki! Od dwóch dni planuję, dalej tego nie zrobiłam cała ja(πーπ)
• przez chociaż godzinę pouczyć się matematyki
• przerobić min. 2 tematy z biologii
• sprzątnąć w górnej szufladzie szafki
•*sprzątnąć również w dolnej szufladzie
•*wziąć się za naukę francuskiego

Trzymajcie się chudo kochane, a jeśli zawaliłyście to się nie poddawajcie i bierzcie za dietę jak najszybciej, nie ma sensu czekać do poniedziałku, nowego miesiąca czy roku. Nawet te trzy ostatnie dni mogą dać już niezłego kopa naszemu odchudzaniu, więc nie marnujmy ich! :3

czwartek, 27 grudnia 2018

|| 3 || Hunger hurts, but starving works

Sieeeeemaneczko.


Jak wam leci kruszyny? Ja już drugi dzień diety z głowy (♡ >ω< ♡) Dzisiejszy limit wynosił 1000 kalorii i tyle przy zaokrągleniu w górę właśnie spożyłam, więc nie najgorzej. Tata zrobił kaloryczny obiad, który zjadłam przez jego naleganie, ale oznajmiłam że od jutra sama sobie robię obiady. Mama, oczywiście doświadczona w tej sprawie, skinęła tylko obojętnie głową, a tata przyjął to trochę gorzej ale też jakoś to strawił. Nie lubię nie wiedzieć ile kalorii zjadam i zdawać się na szacowanie. Od razu boję się, że coś pomyliłam, dziś też mam takie poczucie jakbym coś źle policzyła i po prostu dostaję paranoi.
Ale mniejsza z tym. Macie jakieś plany na sylwestra, kruszyny? Bo ja owszem, bardzo ambitne - leżeć z książką w ręce w łóżku, okryta kocykiem z herbatą w ręce i dotrwać bez snu do 22:00 xd
Co prawda, wiążę z przyszłym rokiem wiele nadziei, nie tylko związanych z odchudzaniem. Za parę dni napiszę co to za sprawy i jakie postanowienia sobie na ten rok daję. :3 Może któreś z nich się spełni? Znaczy, któreś z nich ja spełnię, bo same życzenia nic nie zdziałają.


Dzisiaj krótko, bo nie ma co opowiadać. Trzymajcie się chudo piękności, miejcie duuuużo samokontroli i chudnijcie ;*

środa, 26 grudnia 2018

|| 2 || You're step closer than you were yesterday

Eloelo ;))
Święta, święta i po świętach. Spędziłam czas z rodziną, dostałam fajne prezenty, można zapitalać z dietą. Zaczęłam dziś, bo ubierając moje #noszonetydzieńwtydzieńodśrodydosobotyspodnie miałam problem w nie się wcisnąć. I mnie już podduszają T^T Koniec z żarciem.
Zaczęłam HSGD, od dnia trzeciego. Także dzisiaj limit 900 kcal, zjadłam 852 i już koniec. Mama gdy usłyszała o diecie, to tylko pomachała głową i powiedziała "no ok". Czyli przeczuwa, że jej koniec będzie równie rychły jak jej początek. No i pewnie ma rację (;一ω一)
Z innych rzeczy to kończę z vapowaniem. Jestem zdolna do tego nawet gdy epet ma spaloną grzałkę, a to już uzależnienie. Nie będę 15-letnim dzbanem podnieconym posiadaniem ijusta do końca życia. Dziś, jeszcze może jutro coś pociągnę, ale później już kategoryczny koniec z tym szajsem.
Jeszcze tylko dodam, że mijają 4 lata, odkąd zaczęłam się bawić w pro-anę. Jedenastoletni szczeniak znalazł 4 lata temu pierwsze strony o tematyce drastycznego odchudzania i stwierdził, że będzie fajnie. Od tego czasu przytył +/- 10 kg, 2/10 nie polecam.
Ale skoro o tym mowa... @Alka, dziękuję ci bardzo za radę, to naprawdę kochane i doceniam to. Jednak ja już miałam taki czas, właśnie w to lato, że schudłam ponad 10 kilogramów. Mieściłam się w ciuchy dwa rozmiary mniejsze niż miesiąc wcześniej. Widziałam swoje obojczyki, gdy leżałam widziałam też żebra, a przy pochyleniu się ukazywał się piękny thigh gap. I powiem szczerze - nie mogłam być szczęśliwsza. Codziennie budziłam się z celem - jedz jak najmniej. Kładłam się spać z satysfakcją. Zaczęłam nosić przylegające ubrania (to NIGDY wcześniej nie miało miejsca), eksperymentować z włosami i make upem. Był nawet taki czas, że stawałam przed lustrem i się umiałam uśmiechnąć. Może siebie nie kochałam. Może nawet jakoś szczególnie nie lubiłam. Ale w końcu miałam do siebie szacunek i czułam dumę, że coś osiągnęłam, że tak bardzo się zmieniłam. Poźniej zaczęłam wpierdalać, bo jedzeniem się tego nazwać nie da, i cała nienawiść i niechęć do siebie wróciła w okamgnieniu. Dlatego ja wiem, że jeśli miałabym siebie szczerze pokochać - to muszę schudnąć. Jestem pewna, że tylko w ten sposób mogę uczynić siebie szczęśliwą.


Trzymajcie się chudo kruszyny moje! Jutro albo pojutrze zrobię już na stówkę pomiary. Zobaczymy ile muszę zgubić. Jak wam minęły święta? @^▽^@

wtorek, 25 grudnia 2018

|| 1 || Nowy rok, nowa ja


w b i c i e  s i ę  d o  s p o ł e c z n o ś c i  p r o  a n a
1. Usuń wszystkie zamieszczone wcześniej posty i udawaj, że brudna przeszłość się nie zdarzyła mając nadzieję, że twoje ciągłe żarcie i przytycie nie wyjdzie najaw
2. Skasuj wszystkie podstrony i dopiski zaczynając "od nowa" ✓
3. Wstaw do tytułu coś krindżowatego ✓
4. Uśmiechaj się zadowolona z siebie, swojej pracy i skutecznego tuszowania dowodów zbrodni ✓

  Heloł biczys, cytując Dodę.
Jestem Lyan, lat 15, gimbuska ze wsi, która o 3:33 leży w łóżku nażarta jak świnia i niezadowolona ze swojego wyglądu w tę piękną rocznicę narodzin Jezusa.
Zostało, licząc z dzisiaj, 7 dni do 2019 roku. Oczywiście - Nowy rok, nowa ja ;))))
Schudnąć muszę z paru ważnych powodów. Zacznę jednak od tych, które napewno nimi nie są.

วใ dla jakiegokolwiek chłopaka
วใ aby być zauważona i popularna
วใ aby mieć znajomych, wzbudzać podziw i zazdrość

i nie mówię, że jest w tym co wymieniłam coś złego, jednak lata doświadczeń z dietami przewartościowały trochę moje priorytety. Robię to, aby

วใ pokochać siebie, bo na to zasługuję
วใ odzyskać kontrolę nad moim życiem
วใ nabrać samodyscypliny, która wprowadzi porządek w chaos, jakim jest moje życie
วใ nosić zajebiste ciuchy, w takim stylu jak zawsze pragnęłam.
วใ czuć się znów silna, lekka, drobna jak motylek
วใ mieć przy sobie Was.

Rano (jest za kwadrans czwarta, to już rano czy jeszcze wieczór?) się zmierzę, zważę, będzie sztos. Zobaczymy od czego zaczynam. Wiem jednak, że chcę skończyć na 46-50 kilogramach, i przybrać niewiele wyrabiając sobie mięśnie.

Do zrobienia, prawda?
Zostawiajcie bloga kochaneeee